Dwa różne typy klienta na jednej stronie
To najczęstszy błąd na stronach firm elektrycznych: cała strona jest napisana pod jednego klienta, a przychodzi drugi.
| Klient | Jak szuka | Czego potrzebuje na stronie |
|---|---|---|
| Awaria | „elektryk [miasto] 24h", z telefonu, natychmiast | klikalny numer na górze, godziny dojazdu, obszar |
| Remont mieszkania | „wymiana instalacji elektrycznej [miasto]" | zakres prac, orientacyjna cena za punkt, terminy |
| Budowa domu | „instalacje elektryczne dom jednorodzinny" | etapy, współpraca z kierownikiem, odbiory |
| Firma / wspólnota | „pomiary elektryczne [miasto]", „przeglądy" | uprawnienia SEP, protokoły, faktura, ciągłość obsługi |
Jedna strona obsłuży wszystkich czterech, jeśli każdy z nich dostanie własną sekcję albo własną podstronę. Nie musisz pisać czterech różnych stron — musisz sprawić, żeby każdy z nich w pierwszych sekundach zobaczył zdanie napisane do siebie.
Uprawnienia — najmocniejszy argument, którego elektrycy nie pokazują
W większości zawodów budowlanych klient nie ma jak sprawdzić kompetencji przed zleceniem. U elektryka ma: świadectwo kwalifikacyjne SEP, uprawnienia pomiarowe, ewentualnie uprawnienia budowlane w specjalności instalacyjnej.
Co to oznacza w praktyce dla elektryka
Wpisanie na stronie, jakie dokładnie masz uprawnienia i do jakiego napięcia, robi więcej niż cała sekcja „dlaczego my". To jedyna twarda, sprawdzalna rzecz, którą klient może porównać między ofertami. Firmy, które to pokazują, wygrywają zlecenia od wspólnot i firm — tam bez tego nawet nie zapraszają do wyceny.
- Numer i zakres świadectwa SEP — E i D, do 1 kV, powyżej 1 kV.
- Uprawnienia pomiarowe — bo protokół musi podpisać ktoś, kto je ma.
- Ubezpieczenie OC z kwotą — przy pożarze z instalacji to pierwsze pytanie.
- Wzór protokołu pomiarowego do wglądu — pokazuje, że robisz to regularnie.
Zdjęcia u elektryka rządzą się własnymi prawami
Glazurnik pokazuje efekt, bo efekt widać. U Ciebie 90% pracy znika pod tynkiem. Dlatego zdjęcia z instalacji elektrycznych działają inaczej niż w wykończeniówce.
Na czym najczęściej potykają się elektryków
Najlepiej sprzedaje rozdzielnica: równo ułożone przewody, opisane obwody, zamknięta i podpisana. Klient nie zna się na elektryce, ale porządek rozpoznaje natychmiast i przenosi go na ocenę całej roboty. Druga rzecz, która działa, to zdjęcie instalacji podtynkowej przed zakryciem — dowód, że prowadzisz przewody zgodnie ze strefami, a nie na skróty po przekątnej ściany.

Ile powinna kosztować strona dla firmy elektrycznej
Prosta strona wizytówkowa z klikalnym numerem, zakresem usług i obszarem to wydatek rzędu 1 500–2 500 zł. Strona z podstronami pod usługi i miejscowości, przygotowana pod wyszukiwanie lokalne — 2 500–4 000 zł.
Jak to opisać na stronie elektryka
Sensowna granica jest prosta: jeśli jedno pozyskane zlecenie na wymianę instalacji w mieszkaniu pokrywa koszt strony, a takich zleceń robisz kilka w roku, strona zwraca się w pierwszym sezonie. Przy samych awariach zwrot jest szybszy, ale i wartość zlecenia mniejsza — wtedy ważniejsza od strony jest wizytówka Google.
Czy podawać ceny za punkt elektryczny?
Warto podać widełki, i to z konkretną jednostką, której klient używa: cena za punkt. To jedyna liczba, którą porównuje między ofertami, więc jej brak nie powstrzyma go przed porównywaniem — po prostu porówna kogoś innego.
Widełki („punkt 60–90 zł, zależnie od podłoża i trasy") odsiewają osoby szukające najtaniej i skracają rozmowę telefoniczną o dobrych kilka minut. Osobno warto zaznaczyć, co jest wyceniane inaczej: rozdzielnica, pomiary, instalacja w domu w stanie surowym.
Wizytówka Google waży u elektryka więcej niż u innych
Przy awarii nikt nie przegląda dziesięciu stron. Otwiera mapę, patrzy na trzy pierwsze firmy, sprawdza opinie i dzwoni. Dlatego u elektryka kolejność bywa odwrotna niż w innych zawodach: najpierw wizytówka Google, potem strona.
Strona ma jednak dwie rzeczy, których wizytówka nie zastąpi: miejsce na wyjaśnienie zakresu prac i dowody kompetencji, których w wizytówce nie zmieścisz — uprawnienia, protokoły, opisane realizacje. Najlepiej działają razem: wizytówka przyprowadza telefon przy awarii, strona domyka droższe zlecenie remontowe.
Czego nie robić na stronie firmy elektrycznej

Teren działania — sekcja, która decyduje o połowie ruchu
Elektryk pracuje w promieniu, nie w punkcie. Jeśli na stronie stoi tylko nazwa jednego miasta, tracisz zapytania z całej reszty promienia — a to zwykle połowa możliwego ruchu.
Wypisanie kilkunastu miejscowości, do których dojeżdżasz, daje dwie rzeczy naraz: klient z sąsiedniej gminy wie, że może dzwonić, a Google dostaje treść pod frazy typu „elektryk [mniejsza miejscowość]", o które prawie nikt nie walczy.
Jak sprawdzić, czy strona faktycznie pracuje
- Search Console — na jakie frazy Cię widać i ile osób klika.
- Statystyki wizytówki — ile telefonów wykonano bezpośrednio z Google.
- Pytanie przy telefonie — „skąd Pan do mnie trafił". Minuta, a mówi więcej niż większość narzędzi.
Zobacz też
Strona internetowa dla elektryka — najczęstsze pytania
Czy elektryk potrzebuje strony, skoro ma wizytówkę Google?
Wizytówka wystarczy do awarii — tam klient dzwoni z mapy i nie czyta. Nie wystarczy do zleceń remontowych i do firm, bo tam klient sprawdza uprawnienia, zakres prac i realizacje, a tego w wizytówce nie zmieścisz.
W praktyce najlepiej działają razem: wizytówka przyprowadza telefon, strona domyka droższe zlecenie.
Co napisać na stronie, żeby dostawać zlecenia od firm i wspólnot?
Trzy rzeczy: uprawnienia SEP z zakresem, informację, że wystawiasz protokoły pomiarowe, oraz to, że pracujesz na fakturę z odroczonym terminem. To są warunki wstępne — bez nich zarządca zwykle nawet nie zaprasza do wyceny.
Czy podawać cenę za punkt elektryczny?
Tak, w widełkach. Klient i tak porównuje po tej jednej liczbie — jeśli jej nie poda, porówna kogoś innego. Widełki z zastrzeżeniem, od czego zależą, odsiewają szukających najtaniej.
Jakie zdjęcia wstawić na stronę elektryka?
Rozdzielnice — równo ułożone i opisane obwody czyta nawet laik jako „robi porządnie". Do tego instalacja podtynkowa przed zakryciem, jako dowód prowadzenia przewodów w strefach.
Zdjęcia z telefonu w dobrym świetle są lepsze niż stock. Rób je nawykowo, przed zakryciem instalacji — potem nie ma już czego fotografować.
Ile trwa zbudowanie strony dla elektryka?
Zwykle 2–3 tygodnie od momentu, w którym mam komplet materiałów: zdjęcia rozdzielnic, zakres usług, obszar dojazdu i informację o uprawnieniach. Najczęstszym opóźnieniem nie jest praca nad stroną, tylko czekanie na zdjęcia.
Czy warto reklamować się w Google Ads na awarie?
Przy awariach tak, bo intencja jest natychmiastowa, a klient klika w pierwszy sensowny wynik. Warunek jest jeden: reklama musi prowadzić na stronę z klikalnym numerem i godzinami dojazdu, nie na stronę główną z ogólną ofertą.
Przy zleceniach remontowych Ads wychodzi drożej niż praca nad widocznością organiczną, bo klient porównuje kilka dni i klika wielokrotnie.